O autorze
Żona, matka i przede wszystkim kobieta ... Kobieta po przekroczeniu 3 dekady życia, zatem przez wielu uznana za Panią Starszą. W pełni sił witalnych, z zapałem do działania (niestety słomianym), ale z metryką nie ma co dyskutować, zatem kłania się Starsza Pani po 30

Wychodzi matka na babskie zakupy

To miał być jej dzień; wysłała męża na film o kosmitach czy innych stworach, dzieci sprzedała dziadkom, a sama ... ruszyła na podbój galerii handlowej...

Już na wstępie zrobiło się przykro ... „One” wszystkie takie piękne, ich makijaże takie nienaganne, choć w zwykłych dżinsach wyglądały jakoś tak ... lepiej? Lepiej niż ona w swoich czarnych, choć już znacznie spranych, do tego posiepanych w kroku (efekt łączących się ud , shit!) nieśmiertelnych big starach, które jak inne posiadły zdolność mieszczenia nazbyt najedzonego brzucha bez konieczności rozpinania guzika.



Pomyślała "O nie!, dziś wymienię swoja garderobę i też będę na topie!". Miało być fajnie, a wyszło ... jak zawsze. Nie mogła ogarnąć rzeczywistości; wszystkie potencjalne konfekcyjne zdobycze przeliczała na ilość mleka, pieluch, ewentualnie prezenty na zbliżające się (o czym poinformowała Coca Cola czy inne Tesco) święta.

Miała do dyspozycji 3 godziny m​ężowego seansu. Szwędała się po galerii jak kieszonkowiec, z tym, że nie wmieszała się w tłum, a chodziła niemal pod ścianą, gotowa przepraszać tych wszystkich "pięknych", że wchodzi im w drogę.

Nie mogła znaleźć nic co zwaliłoby ją z nóg, bo gdy znajdowała, cena na metce ograniczała ją w działaniu skutecznie. Pomyślała "Masz na dniach urodziny, kup sobie chociaż prezent – marzyłaś o ładnym zegarku". Weszła do sklepu na "A", pooglądała i rzekła w myślach "Masz przecież zegarek w telefonie". Może chociaż drogeria? Kup sobie babo chociaż jakąś wodę toaletową!” Pochodziła, powąchała i doszła do wniosku, ze przecież i tak wszystko pachnie jej dotychczasowym zapachem, którego zapas nadal nosi w niezmienianej od dwóch lat torebce...

Po dwóch godzinach jakoś wewnętrznie poczuła, że Wielki Brat na pewno na nią patrzy i już dawno uznał ją za potencjalną "kradziejkę". Chodzi po sklepach, nic nie kupuje, wygląda słabo (mąż nie uświadomił jej, że się jej "wodoodporny" tusz rozmazał już w drodze, a misternie układane włosy wygadają tak jak bezpośrednio po umyciu (bo mu się zachciało środki komunikacji miejskiej testować właśnie w dniu gdy deszcz postanowił udowodnić, że jest częścią panującej od jakiegoś czasu pory roku); weszła więc do big stara, kupiła spodnie toćka w toćkę te same co na tyłku miała - ale bardziej czarne, jeszcze nie posiepane i na szczęście o rozmiar mniejsze (Jupi!) i poszła... Poszła pod kino sterczeć jak pajac czekając na męża i patrząc na mijające ją jeszcze piękniejsze, bo idące na randkę "One"....
Trwa ładowanie komentarzy...