O autorze
Żona, matka i przede wszystkim kobieta ... Kobieta po przekroczeniu 3 dekady życia, zatem przez wielu uznana za Panią Starszą. W pełni sił witalnych, z zapałem do działania (niestety słomianym), ale z metryką nie ma co dyskutować, zatem kłania się Starsza Pani po 30

Stery przejmują hormony nieszczęścia

- Gdzie sprawiedliwość? - pomyślała w duchu. - Żeby uwolnić hormony szczęścia trzeba poćwiczyć, pobiegać czy przynajmniej zeżreć czekoladę, a ONE... ONE przychodzą same, nieproszone, wręcz niechciane, z cholerną comiesięczną częstotliwością...

Hormony nieszczęścia, o nich tu mowa. Doskonale wyczuwa kiedy ich obecność przejmuje kontrolę nad jej osobowością. Nie dość, że zmienia ją wizualnie pompując w nią "wodę" (tak, "woda" to ten skutek nadmiernego apetytu, który oczywiście też jest wynikiem owych nieszcześliwych hormonów), przyozdabiając twarz trądzikiem (bynajmniej nie młodzieńczym) to jeszcze rodzą wiedźmę.



Ona wie, kiedy TA wiedźma przez nią przemawia
Ale nie potrafi jej zwalczyć, nie potrafi się jej przeciwstawić, nie umie w jej towarzystwie trzeźwo myśleć. Średnio co miesiąc planuje więc rozwód, bo mąż byle pierdołą (albo brakiem pierdoły) utwierdza ją w przekonaniu, że na pewno jej nie kocha, na pewno mu się nie podoba (nie oszukujmy się – patrzy w lustro, mimo, że stara się nie robić tego za często w TYCH dniach), na pewno nie jest z nią szczęśliwy (ona wie, że nie zniosłaby siebie w roli partnera). Co miesiąc, no góra co dwa rzuca pracę, do tego użala się nad sobą, że jest złą matką (no najlepszą wtedy raczej nie jest), złą córką, złym człowiekiem; drze się na wszystkich i o wszystko, obraża się jak rozkapryszone dziecko. Ogólnie rzecz ujmując robi wszystko by zrazić do siebie całe otoczenie i wychodzi jej to wybornie.

Wie, że robi źle, wie że powinna panować ale...
Coś nie wychodzi. Niby na prawym ramieniu siedzi aniołek i szepce do ucha: „To minie, nie jesteś sobą, panuj… kobieto panuj nad sobą!” (tak, na koniec krzyczy aniołek, bo wie, że szept do tej jadem przepełnionej osobowości nie trafi). Aniołek ów mimo subtelnego tupania nóżką siły przebicia w starciu z demonem z ramienia sąsiedzkiego nie ma żadnej. Wskazówki tego drugiego jawią się rozchwianej hormonalnie babie może nie tyle atrakcyjniejsze, co na tamten moment właściwsze.

Kończy się to wszystko szorowaniem piekarnika
I innymi pracami porządkowymi, dającymi ujście złej energii (to ta dobra strona, bo z natury porządnicka nie jest więc chociaż raz na miesiąc ma zapewnione generalne sprzątanie), po czym tsunami przechodzi, wiedźma wsiada na miotłę i odlatuje, szkoda, że na tak krótko …
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...